Złota dzida Bolesława - Janusz Koniusz - książka wyd. 1970
Opis
Po śmierci Wandy i jej ojca Kraka, w Krakowie zapanowało bezkrólewie. Młoda jeszcze wówczas Żaganna, na tronie krakowskim zasiąść nie mogła. Z obawy przed jej wrogami, wierny rycerz Kraka, zabrał dziewczynkę ze sobą i opuścili Kraków. Przez kolejne lata, Żaganna rosła a urody, męstwa i waleczności jej przybywało. Nie była już damą dworu, lecz kobietą-wojownikiem. Młodą księżniczkę za sprawą jej opiekuna, zaczęło otaczać coraz więcej zwolenników. Czekali oni na moment kiedy Żaganna odważy się uderzyć na Kraków i odzyskać tron utracony po śmierci dziada i matki. Kiedy Żaganna miała już dwadzieścia lat, zebrała drużynę, składającą się z dwustu wojów i ich rodzin. Nakazała spakować cały dobytek i szykować się do drogi. Nikt nie sprzeciwił się woli swej Pani, choć nie do końca rozumieli czemu mają zabrać na wojnę kobiety i dzieci i cały swój dobytek. Gdy wszyscy byli gotowi Żaganna stanęła przed swym ludem i oznajmiła im swoją decyzję. - Wiem, że serca wasze do Krakowa należą i że kochacie mnie jako swą królową i prawowitą władczynię tronu mego dziada. Również w Krakowie żyje mój lud, które teraz ma nowego władcę, a który odkrył już moje istnienie i raz na zawsze chce rodu Kraka się pozbyć. Jako królowa nie mogę pozwolić aby mój lud walczył między sobą, nawet w imię moje czy któregokolwiek z naszych bogów. - Za Tobą Pani, na śmierć pójdziemy – zaczęli krzyczeć wojownicy - Nie proszę was o poświęcenie swego życia i opuszczenie swych rodzin. Chcę aby lud mój żył w pokoju i dostatku. Dlatego jeszcze dziś wyruszymy tak gdzie słońce zachodzi w poszukiwaniu nowego domu. – to powiedziawszy wskoczyła na klacz i dała znak do wymarszu. Podróż trwała miesiąc, przez cały czas Żaganna i jej podwładni kierowali się na zachód, unikając wszelkich niebezpieczeństw. W końcu dotarli nad ogromną rzekę, która roiła się od mieszkającej w niej bobrów. - Rozbijemy tu obóz – zaproponowała Żaganna. Sama natomiast zabrała dwudziestu mężów i swego opiekuna, którego traktowała jak ojca i ruszyła w podróż po okolicznej puszczy. Okazało się, że jest to teren urodzajny i pełen zwierzyny. Po powrocie Żaganna i jej doradcy usiedli do rozmów. - Pani gdzież nam dalej wędrować – powiedział opiekun – Mam tutaj wszystko czego ludzie potrzebują. Minął już cykl księżyca od kiedy opuściliśmy okolice Krakowa. Zostańmy tu i radujmy się tą ziemią. – Reszta doradców przytakiwała głowami. - Niech więc tak będzie. Rzeka jako że obfita jest w bobry, Bobrem zwać się będzie. Jutro rozpoczynamy budowę grodu który na cześć mej matki nazwiemy Wandą - Pani, niech pamięć o twej matce nigdy nie minie – ozwał się inny doradca – lecz ona była władcą Krakowa, a ci ludzie przybyli tu za Tobą, i w twoim grodzie chcą mieszkać - Co więc proponujesz Jaromirze? – zapytała Żaganna - Aby gród ten Żaganiem nazwać na cześć jej założycielki i królowej – wszyscy doradcy przytakiwali Jaromirowi. Od tamtego dnia aż po dziś, miasto Żagań stoi w pobliżu rzeki Bóbr i przywraca pamięć o potomkini Kraka. W dawnych czasach, kiedy wielkie obszary ziemi porastała niezmierzona puszcza, w krainie zwanej Niemczą Łużycką, żył i rządził Król Radogost. Był to rycerz potężny a kraj jego tak rozległy że krańców nie było widać. Radogost był władcą dobrym i sprawiedliwym, mimo to lubował się w wygodzie. Dlatego postanowił wybudować zamek, który przetrwa ataki hord najdzikszych. Po wielu latach ogromny zamek wybudowano a w jego obrębie wielu dobrych poddanych znalazło schronienie. Pewnego razu do władcy przybył nieznajomy rycerz, który nie mógł nachwalić się wspaniałości zamku i potędze Radogosta. Król zachłyśnięty pochlebstwami, pozwala przybyszowi osadzić się w swojej krainie. W zamian prosząc gościa o rady w rządach. Czas mijał powoli i coraz większa liczba nieznajomych przybywała do krainy Radogosta. Król posłuszny namową nieznajomego rycerza, który stał się jego doradcą, zgodził się na osiedlanie nowo przybyłych, którzy jak twierdził doradca „Mieli przynieść, chwałę i bogactwo, niezmierzonemu Królestwu Radogosta.” Radogost był wdowcem ale miał córkę Dobrosławę, która urodą przewyższała wszystkie panny w królestwie, a serce miała tak dobre że nawet dzikie, leśnie zwierzęta się jej kłaniały. Pewnego dnia rycerz posunął się za daleko, zażądał od Króla Dobrosławy jako żony. Król który swą córkę miłował ponad wszystko odmówił i wygnał doradcę z zamku. Ten w zemście rozkazał swoim towarzyszą, którzy w owym dniu przewyższali liczebnie poddanych Radogosta, zaatakować i zniszczyć krainę. Król i jego żołnierze walczyli zawzięcie lecz przewaga wroga była zbyt duża. Resztki poddanych, którzy przeżyli tą rzeź schroniło się w zamku Króla. Spragnieni krwi wrogowie niszczyli wioski i palili lasy, zabijając wszelkie dzikie zwierzęta. Barbarzyństwo to trwało wiele lat. Tak że głód zaczął dokuczać nielicznym mieszkańcom otoczonego zamku. Nocą Dobrosława wpuszczała do lochów zwierzęta, gdzie ranne mogła opatrzyć a głodne nakarmić. Lecz wróg nie ustępował, wtedy Dobrosława postanowiła jeszcze raz błagać ojca aby przeciwstawił się oprawcom, którzy bez serca niszczyli wszystko co piękne, zastępując to popiołem i gruzami. Zmęczony starością i przyzwyczajony do wygody Radogost przeklął swą krainę. 1 wydanie
