Stan wojenny w małopolsce relacje i dokumenty - Zbigniew Solak - książka historyczna wyd. 2005
Opis
Trzeba było czekać godzinami w kolejce, aby kupić kawałek lichego mięsa czy kilogram cukru. Nie chciałam zredukować mojego życia do kolejki. Ponieważ jednak trzeba było coś jeść, odgrzebałam zapiski babci z okresu okupacji. Zainspirowana tym przykładem wymyślałam różne receptury na „zupy z gwoździa”, a nawet na desery „z gwoździa”. Jak zrobić placek bez mąki, bez cukru i bez masła? Bardzo prosto! To szarlotka zapiekana na chlebie, zamiast cukru słodzona dżemem. Tych sposobów na oszukanie biedy miałam mnóstwo. Poszłam z nimi do „Dziennika Polskiego”, do redaktora Ryszarda Niemca. Proponowałam, by to drukowali, oczywiście bez mojego nazwiska, bo nazwisko było na cenzurowanym. Tłumaczyłam, że to ułatwi ludziom życie. Porozmawialiśmy sobie chwilę i wydawało mi się, że coś z tego będzie. Byłam nieskończenie naiwna. Cenzura nie mogła na coś takiego się zgodzić. Przecież nie ułatwianie, ale utrudnianie życia było celem władzy. Przecież chodziło o to, by naród zmęczyć: ludzie spędzający życie w kolejkach pomstują, ale nie mają sił na bunt.
