Koniec snu Konstantyna - Dariusz Karłowiecz - książka wyd. 2004
Opis
yjemy w czasach filozoficznych - filozoficznych przynajmniej w tym sensie, że trudno przestać się dziwić. Kiedy jednak Arystoteles mówi, że filozofia rodzi się ze zdziwienia, to ma prawdopodobnie na myśli jego szlachetną, nie zmąconą namiętnościami odmianę. Niełatwo zachować tak wysokie standardy. Wiele zawartych w tej książce tekstów zrodziła się ze zdziwienia silnie zabarwionego innymi uczuciami. Trzeba powiedzieć, że nie wszystkie z nich zasłużyłyby na uznanie Stagiryty. Nawet jeśli można je uznać za rodzaj filozofowania, to jest to filozofowanie pośledniejszego gatunku - w swej formie bliższe publicystyce niż esejowi, a zajęte raczej codziennym życiem różnych teorii i idei niż ich subtelnym i uporządkowanym bytem. Freskami w kościele św. Franciszka w Arezzo Piero delia Francesco ustalił obowiązującą wersję legendarnego początku cywilizacji chrześcijańskiej. W noc poprzedzającą ostateczną rozprawę z Maksencjuszem cesarz Konstantyn widzi we śnie anioła, który wskazuje mu krzyż jako znak, pod którym odniesie zwycięstwo. Z krzyżem w wyciągniętej dłoni Konstantyn wygrywa, a jego panowanie kładzie podwaliny pod długą epokę, którą za św. Augustynem nazywamy chrześcijańską. Mało kto wątpi, że tłumy turystów, które z zadartymi głowami tłoczą się w prezbiterium kościoła w Arezzo patrzą na początek historii, która w znanej nam formie należy już do przeszłości. W jakim stopniu wizja cesarza Konstanty Ba to już zamknięty rozdział Czy rozumiemy, co to dla nas znaczy Czy mamy inną wizję obecności chrześcijaństwa w świecie Zebrane w tym tomie szkice dotyczą przede wszystkim dwu kwestii. Pierwsza, to właśnie kłopoty z kulturą w dobie - mówiąc umownie - pokonstantyńskiej. Skutki ogromnego ciśnienia sekularyzacji, braku duchowego centrum i zmian dokonujących się za sprawą rynku i mediów widać nawet gołym okiem. Codzienne "życie" takich pojęć, jak demokracja, dobrobyt, wolność, sukces czy koniunktura stało się ogromnie skomplikowane - zwłaszcza gdy oglądać je z perspektywy człowieka, który przyjął Dobrą Nowinę i stara się pozostać jej wierny. W świecie, który obudził się ze snu Konstantyna, chrześcijanom coraz trudniej znaleźć się między pokusą potępienia wszystkiego, a ryzykiem rozmycia swojej tożsamości. Powie ktoś - wielkie ryzyko, ale i wielkie wyzwania. To prawda. Z pewnością na nudę nie możemy narzekać. Niestety, jak zwykle, chrześcijanom chodzi o coś znacznie więcej niż tylko o intelektualną rozrywkę. Dlatego uczciwie ostrzegam!
